Polskie przekłady zakończenia wiersza
„The Garden of Proserpine”
The Garden of Proserpine
Algernon Charles Swinburne
From too much love of living,
From hope and fear set free,
We thank with brief thanksgiving
Whatever gods may be
That no life lives for ever;
That dead men rise up never;
That even the weariest river
Winds somewhere safe to sea.
Then star nor sun shall waken,
Nor any change of light:
Nor sound of waters shaken,
Nor any sound or sight:
Nor wintry leaves nor vernal,
Nor days nor things diurnal;
Only the sleep eternal
In an eternal night.
Ogród Prozerpiny
Stanisław Barańczak
Od trwogi i od męki
Nadziei wolny już,
Bogom – jeśli są – dzięki
Za to, żeś wolny, złóż:
Że dni swój koniec mają,
Że zmarli nie powstają,
Że znużonych rzek falom
Schron dadzą głębie mórz.
Wtedy – ni gwiazd, ni słońca,
Ni księżycowych scen;
Ni wód nawała grzmiąca,
Ni wichru chłodny tren;
Nie wiosna i nie mglista
Jesień, nie światłość czysta:
Już tylko noc wieczysta,
Już tylko wieczny sen.
...
Wilam Horzyca
I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
Wolni od pragnień i wolni od burz,
Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche,
Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz,
Za to, że minąć dniom żywota dano,
Za to że nigdy raz zmarli nie wstaną
i rzek gwałtownych nurt zmącony pianą,
Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.
...
Hanna Olędzka
Wolni od zbytniej życia miłości
Wolni od lęku i od nadziei
Składamy dzięki krótko, najprościej
Bóstwom, gdziekolwiek one istnieją
Za to, że życie nie trwa tu wiecznie
Za to, że zmarli śpią już bezpiecznie
I że najbardziej znużona z rzek
W morzu spokojnie skończy swój bieg.
...
Zygmunt Glinka
Z ziemi, gdzie ufność i strach podły
Z miłością życia, zbyt nam drogą
rządzą – dziękczynne ślemy modły
Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą
Za to, że życie nie trwa wieki,
Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej
Krainy śmierci, a nurt rzeki
Zawsze na morza spocznie progu.
-
Tłumaczenie przypisywane Wilamowi Horzycy.
Ludwik Grzeniewski pisze w swoim artykule „Ogród Prozerpiny” (Twórczość, 1992, nr 9, s.144–145), że przekład ten po raz pierwszy pojawił się w wydanym w 1923 roku tłumaczeniu „Martina Edena”, wykonanym przez Stanisławę Koszelewską. Przy użytym w tekście rozdziału 46. fragmencie wiersza Swinburne'a brak wskazania autorstwa przekładu. Czesław Miłosz, przygotowując po wojnie do druku antologię poezji angielskiej, stwierdził, że autorem tłumaczenia jest Wilam Horzyca, nie podał jednak, na jakiej podstawie to ustalił. Ta sama wersja tłumaczenia pojawia się jako zakończenie powieści Stanisława Lema „Głos Pana” (1968).
W niektórych źródłach jako autor tego przekładu podawany jest Tadeusz Hollender. - Przekład Hanny Olędzkiej powstał na potrzeby wznowionego w 1957 tłumaczenia powieści André Maurois (pseud. Emila Herzoga) „Klimaty” (tłum. Wacław Rogowicz, 1930).
- Przekład Zygmunta Glinki pochodzi z wykonanego przez niego tłumaczenia (1956) „Martina Edena”.